Strona główna
O FUNDACJI JESZCZE SŁÓW KILKA
„O Fundacji jeszcze słów kilka…”
Tematem, który ostatnio zaprząta moje myśli jest idea naszej fundacji. Wiem, że ludzka determinacja w dążeniu do obranego celu to jedno, lecz dla mnie silniejsze jest pragnienie, by wreszcie „słowo stało się ciałem…”. Wszak cele, jakimi kierowaliśmy się od samego początku są dla nas priorytetowe i oczywiste. Chcielibyśmy, aby powołana przez nas fundacja skupiła się na początku swojej działalności na dwóch aspektach, które w mojej skromnej opinii są pomijane lub spychane na boczny tor.
Założenie pierwsze: poprzez działalność naszej fundacji chcielibyśmy zająć się godnym upamiętnianiem mogił polskich żołnierzy, także tych rozsianych poza granicami naszego kraju. Myślę tu w szczególności o Wołyniu i dalszych kresach dawnej Rzeczpospolitej, gdzie podczas naszej ostatniej wizyty dotarliśmy do jedynej, żyjącej osoby (starszej kobiety), która samotnie opiekuje się zapomnianą mogiłą. Z jej opowieści udało nam się ustalić, że w jednej zbiorowej mogile datowanej na 1920 r. może spoczywać ponad 100 osób. Dla nas ta kobieta to jedyny, żyjący świadek, zaś samo miejsce pochówku, porośnięte trawą i chwastem, bez widocznych krzyży i mogił cmentarzem nazwać dziś trudno. Chcielibyśmy to zmienić, nadać temu miejscu godny charakter, sprawić, by „obca” dziś ziemia stała się miejscem godnego spoczynku dla tych, którzy na to zasłużyli. Oczywiście to zaledwie jeden z tysięcy tak wymownych przypadków, który wymaga jak najszybszej interwencji, zaś poprzez działalność fundacji wiele takich spraw moglibyśmy doprowadzić do szczęśliwego finału.
Założenie drugie: wspólnie z grupą zwiadowców historii, współpracujących z nami grup rekonstrukcyjnych i stosownymi instytucjami chcielibyśmy zainicjować stworzenie muzeum, gdzie oprócz zgromadzonych eksponatów z okresu II wojny światowej skupilibyśmy się na przybliżeniu polskiej idei konstrukcyjnej. Mam tu na myśli polskie lotnictwo z okresu II wojny światowej, które współczesna historia potraktowała po macoszemu. Marzy mi się, aby móc w odpowiedniej skali odwzorować wszystkie modele polskich samolotów z tamtego okresu, tak by młodzież, która tak licznie odwiedza muzea mogła naocznie przekonać się, w czym tkwiła siła i charyzma polskiego lotnictwa. A mówię o tym, dlatego, że znaleźli się ludzie, którzy podobnie jak ja kochają historię pisaną przez bohaterskie „Stalowe Ptaki ” i są mocno zdeterminowani, aby pomóc nam przy tym projekcie. A mamy się, czym pochwalić, „ŁOŚ”, „KARAŚ”, „PZL11” to tylko niektóre z modeli, jakie odegrały niewiarygodną rolę w podniebnej walce o niepodległą Polskę. Wraz z ekipą zwiadowców z uporem „maniaka” po dziś dzień przeczesujemy nieznane tereny, w poszukiwaniu wraków, które dla nas mają wartość unikalną.
To są założenia, które my, jako pasjonaci historii, ludzie idei chcemy wcielać w życie. Liczę, że z Państwa pomocą i wsparciem damy radę, wszak chcieć, to móc!. Liczę też, że zapał człowieka nie słabnie wraz z wiekiem, bo tej ludzkiej determinacji w pokonywaniu barier najbardziej nam teraz potrzeba. Proszę tylko byście trzymali kciuki i równie mocno jak my wierzyli w słuszność tego przedsięwzięcia, dziękując zarazem za wszelkie pochlebne opinie i wyrazy wsparcia.
Bądźcie z nami! - Adam Sikorski

